„Najładniejszy edytor” vs UMOWA

Wygraliśmy duży przetarg (droga praso nie możemy mówić :). Kolejna kolejka negocjacji umowy – trzeba odnieść się do uwag Klienta. Wstępne rozeznanie: na iPadzie na „dzień dobry” nie ma edytora tekstu. Mogę pisać notatki, ale to raczej nie przyda się do edycji umowy w „Wordzie”. Szukam w Internecie – http://appadvice.com/appguides/show/best-ipad-word-processors. Cóż, kupuję z kategorii „Essential”. Wszyscy chwalą i piszą, że ten jest najlepszy i dowiaduję się, że był preinstalowany w iPadach sejmowych. Posłowie się o nim dobrze wypowiadają? Próbuję!

Najładniejszy edytor

Oj, tego się nie spodziewałem. Aż musiałem zrobić print screena :) „Najładniejszy edytor”. Mam nadzieję, że będzie również funkcjonalny.

 

 

 

I po zawodach… Bez uwag do umowy, które są wrzucone w komentarze, nic nie zrobię.
Ech… a tak niewiele brakowało. Otwarty plik z umową trzyma klasę – praktycznie wszystko przetrwało, za wyjątkiem śledzenia zmian i komentarzy. No cóż…

Google Docs

Szukam alternatywy. Jedyna, jaka jest polecana przez Internet na szeroką skale, to Google Docs. Wysyłam mailem na Gmail plik, otwieram, przełączam na edycję i faktycznie działa. Są komentarze, ale nie ma z kolei… śledzenia zmian.

Dodatkowo irytujące jest to, że za każdym razem muszę przełączać się na wersję Desktop, bo w wersji mobilnej funkcjonalności są mocno ograniczone, a wersja mobilna, gdy wchodzę tam z tabletu, jest zawsze domyślna. Notabene na pierwszy rzut oka wersja Gmail na iPada jest bardziej funkcjonalna niż program pocztowy na iPadzie!. Google Docs ostrzega przed tym, że przeglądarka nie spełnia wymagań, ale większość funkcji działa.

Edycja jest toporna, ale po chwili można się przyzwyczaić i nawet sprawnie idzie mi chodzenie po menu. Ciężko natomiast jest zaznaczać wybrany tekst, no i trzeba się dużo naklikać, bo praktycznie za każdym razem po wejściu w menu wyskakuje niepotrzebnie klawiatura. Na dłuższą metę jest to uciążliwe. :(

Upewniam się, że zmiany, których nie widzę są po naszej myśli. Nanoszę uwagi w komentarzach. Niestety, umowy nie mogę pokazać :), ale poniżej zamieściłem widok tego jak wygląda dokument w edycji. Wysłany dokument trzyma się, komentarze również przetrwały.

Z rozpędu zrobiłem to wszystko przez przeglądarkę WWW, a przecież mogłem poszukać aplikacji. Nadrabiam niedopatrzenie i, sądząc po opisie, nie znajduję żadnej aplikacji godnej uwagi, która będzie robić to lepiej niż bezpośrednio Google Docs przez interfejs WWW. Może ktoś polecić?

Pages

Po odesłaniu umowy wróciłem do Pages, by napisać dla testu zwykły „wordowy” tekst i faktycznie, pisze się całkiem przyjemnie. Dodawanie zdjęć, kształtów, formatowanie jest o wiele lepsze niż w przypadku Google Docs przez Safari. Wysyłam efekt mojej pracy w postaci worda pół piętra niżej do accountów. Idę sprawdzić jak się otwiera. Tragedia! :) Chociaż muszę się przyznać, że przetestowałem wszystkie dostępne funkcje i nie zdziwiłem się specjalnie tym, że tak to wygląda. Wysyłam dla porównania ten sam plik w formacie PDF – trzyma poziom. „Normalne” dokumenty bez udziwnień, stworzone w Pages, otwierają się w Wordzie dobrze.

Ogólnie, pisze się dość ciężko. Klawiatura zasłania blisko pół ekranu. Kto by przypuszczał, że strzałki na komputerowej klawiaturze, których nie ma na tablecie, to taki genialny wynalazek przy edycji tekstów. :) Ich brak doskwiera szczególnie w chwili, gdy chcę wrócić w konkretne miejsce. Funkcja „szkło powiększające” na tablecie nie jest w stanie ich zastąpić, choć lepsze to niż nic.

 Gdzie jest „wordowa” autokorekta! Jak mi jej brakuje! :)

Podsumowanie

Nie znalazłem jeszcze na tablecie edytora tekstu, który byłby w stanie sprostać biznesowym wymogom. Zarówno Pages jak i Google Docs dostępne przez Safari w trybie Desktop nie mają śledzenia zmian „wordowych”. Docs ma jednak komentarze, co tym razem mnie uratowało. W Pages da się tworzyć dokumenty, nawet całkiem rozbudowane. Zauważyłem, że im więcej udziwnień w dokumencie, tym większe prawdopodobieństwo, że po eksporcie do pliku Word nie będzie wyświetlał się tak, jak przewidywaliśmy.

Już pierwszego dnia eksperymentu poradzono mi… kupno klawiatury na bluetooth.
Po dzisiejszym dniu wiem dlaczego.

Komentarze

Pokaż regulamin komentowania

  1. Odpowiedzialność za treści komentarzy zamieszczanych na blogu ponosi wyłącznie użytkownik będący autorem komentarza.
  2. Komentujemy za pomocą wtyczki do komentarzy z Facebooka.
  3. Przez administrację bloga będą usuwane komentarze:
    1. zawierające wulgaryzmy, obrażające inne osoby lub firmy
    2. zawierające linki reklamowe lub same będące reklamą.
  4. Dziękujemy za komentarze odnośnie ewentualnych błędów gramatycznych lub ortograficznych – po ich korekcji, takie komentarze będą usunięte.
  5. I jak zwykle, regulamin może ulec zmianie.