Prawda czasu, prawda ekranu

Zapowiedziałem jakiś czas temu, że będę tworzyć film na potrzeby prezentacji. W ramach próby stworzyłem jeden jadąc autostradą. W miarę interesujący, bo widzę, że obejrzało go 75 osób. ;-) Po co mi filmy? Jako agencja czasami na spotkania z klientami tworzymy film, żeby pokazać, jak coś będzie wyglądało lub zbieramy na „ulicach” opinie ludzi i je pokazujemy. Trzeba to, przed pokazaniem, zmontować. Pracując jednak z iMovie czułem się mocno ograniczony.

Od początku

iPad 2 nie nadaje się do robienia zdjęć i kręcenia filmów, które chcemy komuś poważnemu pokazać. Wychodzą słabej jakości. Na szczęście dla mojej dalszej tabletowej przygody w iPadzie 3 rozwiązano ten problem. Ja jeszcze przez chwilę powalczę z iPadem 2, więc muszę sobie jakoś radzić. Mam pewną obserwację co do społecznego odbioru ludzi filmujących tabletem. Zauważyłem, że osoba robiąca zdjęcia tabletem wywołuje dziwne uśmiechy. ;-) Dobrze widać to w TV, podczas relacji z jakiś zjazdów ważnych ludzi – zawsze znajdzie się ktoś robiący zdjęcia tabletem. Popatrzcie na reakcje stojących na około. :-)

iMovie

Ze wstępnego rozeznania w pierwszym tygodniu projektu Mobilizacja, wszędzie polecano iMovie (4.99$). Zainstalowałem więc i uruchomiłem. Wszystko niby na swoim miejscu, ale funkcjonalności są strasznie pocięte i ograniczone. Jest kilka kreatorów zwiastunów filmowych. Rozumiem, że dla zakochanych w swych dzieciach rodziców może być to przydatna sprawa. Do zastosowań biznesowych, nie.

Tworzenie filmu do internetu jest proste, ale nad wyraz denerwujące jest to, że zrobienie slide show ze zdjęć dodaje domyślnie efekt „Kena Burnsa”. Nie można go wyłączyć i ustawienie kilku zdjęć po sobie, by pokazać różnice między nimi jest denerwującym procesem. Dodatkowo w iMovie nie da się osadzić filmu w filmie – a jest to przydatne. Na plus – zdefiniowane style filmu i ścieżki dźwiękowe. Robiąc coś „na szybko” przydają się. Dla przykładu, mój film drogi jest oparty o styl nowoczesny – zrobione w 5 minut. No i łatwy import do różnych miejsc. Niestety ograniczenia aplikacji są na tyle duże, że do efektywnej biznesowej pracy, według mnie się nie nadaje. Spodziewałem się znacznie więcej.

Avid Studio

Poszukałem i znalazłem: http://www.pcmag.com/article2/0,2817,2403078,00.aspAvid Studio za (4.99$).

Filozofia działania jest zbliżona. Na początku wydaje się, że pracuje się trochę trudniej niż w iMovie, ale to mija po chwili.  Aplikacja przeszukuje tablet w poszukiwaniu filmów i tworzy bibliotekę multimediów. Nawet znalazła mi jakieś filmy z aplikacji, które mam zainstalowane. Ma wbudowane efekty dźwiękowe i przejścia między scenami, niestety brak podkładów muzycznych. I to czego brakowało poprzednio – możliwość umieszczenia filmu w filmie. Ale film ze zdjęć tworzy się bez żadnych udziwnień. 20 minut i wideo na prezentację gotowe.

Wiem, że w dziale wideo program ten nie wzbudzi zachwytów, ale jako narzędzie do tworzenia filmów w celach prezentacyjnych, nadaje się idealnie.

Podsumowanie

Do montowania filmów na iPadzie świetnie nadaje się aplikacja Avid Studio. Szybko i na temat. Polecam. :)

Komentarze

Pokaż regulamin komentowania

  1. Odpowiedzialność za treści komentarzy zamieszczanych na blogu ponosi wyłącznie użytkownik będący autorem komentarza.
  2. Komentujemy za pomocą wtyczki do komentarzy z Facebooka.
  3. Przez administrację bloga będą usuwane komentarze:
    1. zawierające wulgaryzmy, obrażające inne osoby lub firmy
    2. zawierające linki reklamowe lub same będące reklamą.
  4. Dziękujemy za komentarze odnośnie ewentualnych błędów gramatycznych lub ortograficznych – po ich korekcji, takie komentarze będą usunięte.
  5. I jak zwykle, regulamin może ulec zmianie.